Może opowiem trochę o sobie, nazywam się Selena Gomez, aktualnie mieszkam w LA, tutaj się urodziłam i wychowałam, rodzeństwa nie mam, z czego się bardzo cieszę, nie jestem biedna, a wręcz przeciwnie nawet bogata, moi rodzice ciągle pracują i gdzieś wyjeżdżają więc można powiedzieć że wychowuję się sama, ale ja tam nie narzekam, mam przyjaciół, a w szkole jestem popularna, jednym słowem cud, a nie życie, ale wczoraj wszystko się zmieniło, moi rodzice wczoraj właśnie wrócili z NY, i oświadczyli mi że tam jest naprawdę fajnie, i za tydzień się tam przeprowadzam, zamieszkam tam sama, będę tam uczęszczać do szkoły, a rodzice będą mi dawać pieniądze na różne wydatki, dowiedziałam się również że kupili mi już tam wille.
No nie mogę powiedzieć że byłam zajebiście szczęśliwa przez ten fakt, ale jednak pomyślałam że nie zaszkodzi zacząć życie od początku, więc wyjęłam telefon i napisałam sms'a do moich przyjaciół.
Do: Ash, Van, Rach, James
Pakujcie walizki dziwki jedziemy do NY!! Ps. za 15 min w parku, na naszej ławeczce xoxo
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź bo po jakiś 3 minutach wszyscy mi napisali 'okey', więc wzięłam telefon, torebkę i klucze od samochodu i szybkim krokiem ruszyłam do garażu gdzie już na mnie czekało moje ukochane autko, szybko do niego wsiadłam i ruszyłam w stronę parku.
Kiedy już dotarłam pod park zaparkowałam samochód, ruszyłam w stronę naszej ławeczki na której już wszyscy siedzieli.
- Siema suki - powiedziałam podchodząc do nich, po czym dałam każdemu buziaka w policzek
- No to o co chodzi z tym NY? - zapytał się James
- Więc tak, moi rodzice powiedzieli mi że kupili mi wille w NY, i że w ciągu tygodnia mam się tam wyprowadzić, będą mi dawać hajs, a ja mam się tam uczyć i mieszkać. - powiedziałam na jednym wdechu, i czekałam na ich reakcje
- No ty chyba sobie ze mnie żartujesz, laska - powiedziała Ash ze smutkiem w oczach - A co z nami? Tak po prostu kurwa zostawisz nas i gang, i wyjedziesz? - zaczęła się drzeć
- Ej, ej, ej, spokojnie przecież nigdy bym was nie zostawiła - powiedziałam przytulając Ash - Jedziecie ze mną, ta willa jest tak kurewsko wielka że pewnie z 800 ludzi się tam zmieści, tylko oczywiście musicie się zgodzić - powiedziałam patrząc się na Van
- A co ze szkołą i gangiem? - zapytała Rach
- Lalka, słuchaj do szkoły będziemy chodzić w NY, a co o gangu wszystko załatwimy w NY, konkurencja tam dla nas to nie problem, więc co jedziemy? - uśmiechnęłam się szeroko patrząc się na wszystkich
- Kurwa na co my jeszcze czekamy - krzyknął przytulając mnie, na co ja wybuchłam śmiechem dawno nie widziałam go takim podnieconym - No to może z tej okazji pójdziemy się zabawić do klubu! - za proponował, na co wszyscy się zgodzili
- No to o 8:30 pm pod naszym ulubionym klubem? -zapytała Van
- Jasne, tylko proszę Sel nie spóźniaj się tak jak zawsze - powiedziała Ash z grymasem wypisanym na twarzy, na co wszyscy wybuchli śmiechem
- No okey, nie spóźnię się - powiedziałam wyjmując telefon by sprawdzić godzinę - o fuck, jest już 7:15 pm muszę iść do domu, bo się nie wyrobię - powiedziałam całując na pożegnanie każdego po kolei - to do zobaczenia, frajerzy! - krzyknęłam biegnąc w stronę samochodu, na co usłyszałam tylko Ash - Nara, suko - na co się zaśmiałam wyjęłam kluczę z torebki i odpaliłam samochód, ruszając w stronę domu.
Jeśli się zastanawiacie czemu się nawzajem wyzywamy, no cóż to już jest takie przyzwyczajenie, to nie jest po to by się nawzajem obrażać, może to zabrzmi głupio, no ale wyzywamy się tak po przyjacielsku.
--------------------------------------------
O 7:36 pm byłam już w swoim pokoju, nie wiem nawet co założyć na imprezę, dobra po prysznicu będę wiedziała, więc wzięłam tylko czystą bieliznę, i udałam się do łazienki, po drodze biorąc telefon z szafki, gdy weszłam do łazienki zamknęłam się na klucz i napisałam do Jamesa, bo nie chce mi się jechać swoim samochodem, ani taksówką więc pomyślałam że pojadę z Jamesem.
Do: James
Dobry wieczór panie Franco, czy chciałby pan być dziś moim szoferem? xoxo
Wystukałam na klawiaturze i szybko nacisnęłam 'Wyślij', często tak ze sobą piszemy dla beki, po tym jak wysłałam sms'a rozebrałam się i weszłam pod prysznic, umyłam włosy malinowym szamponem, a ciało karmelowym, zmyłam z siebie szybko piane i wyszłam spod prysznica, wycierając się białym ręcznikiem, po czym wzięłam jeszcze jeden różowy ręcznik tylko że mniejszy i zawiązałam go na głowie, założyłam czystą bieliznę, ręcznik rzuciłam na podłogę, złapałam swojego Iphona, sprawdzając powiadomienia, i zobaczyłam sms'a od Jamesa.
Od: James
Oczywiście panno Gomez, będę czekał na panią o 8:15 pm pod domem. xoxo
Po tym jak przeczytałam sms'a, uśmiechnęłam się i rzuciłam telefon na łóżko, a sama podeszłam do swojej garderoby, popatrzyłam na zegarek na szawce który wskazywał 7:51 pm, fuck a ja jestem tylko w bieliźnie i to bez makijażu, dobra chyba już wiem co założyć, po wybraniu stroju wzięłam się za makijaż, który składał się z nie dużej ilości pudru, trochę cieni do powiek, i kresek, po zrobieniu makijażu wyprostowałam włosy i założyłam sukienkę, spojrzałam się na zegarek była 8:13 pm, no nieźle się wyrobiłam spojrzałam jeszcze raz w lustro, muszę przyznać że wyglądam zajebiście, wzięłam kopertówkę, klucze od domu i telefon, i zbiegłam na dół gdzie już na mnie czekał James. Muszę przyznać że wyglądał seksownie..
- Siema, nie wierzę wyrobiłaś się na czas i wyglądasz zajebiście - powiedział lustrując mój wygląd
- Dzięki James, ty też dobrze wyglądasz - uśmiechnęłam się podchodząc do niego i dałam mu buziaka w policzek na przywitanie się, po czym on się uśmiechnął, otworzył mi drzwi od samochodu jak gentlemen, i zamknął je, po czym szybko usiadł na miejscu kierowcy.
Po jakichś 10 minutach, byliśmy już na miejscu, całą drogę się śmialiśmy, bo James opowiadał jakieś koszmarne suchary, kiedy już wyszliśmy z samochodu i szliśmy pod główne wejście do klubu zauważyliśmy dziewczyn.
-Hej laski, seksownie wyglądacie - powiedziałam podchodząc do nich, po czym klepnęłam Van i Ash w dupę
- Ty też wyglądasz zajebiście seksownie kotku, chyba przez ciebie zostanę lesbijką - powiedziała Van podchodząc do mnie i całując mnie w policzek
- Aww, uważaj bo zaraz wylądujemy w łóżku, Van - powiedziałam śmiejąc się - No co laski idziemy? - po tym jak to powiedziałam wszyscy ruszyliśmy w stronę ochroniarza, omijając kolejkę, po czym dostaliśmy zabójcze spojrzenia od osób stojących w kolejce, no ale nie ważne, ochroniarz nas wpuścił od razu bo go znałam, nie powiem że wyglądał jak klasyczny ochroniarz, bo tak nie było, on był przystojny, i dlatego parę razy się z nim przelizałam na jakichś imprezach.. No dobra ale sam fakt że dostaliśmy się do klubu bez kolejki, po tym jak weszliśmy do środka, ruszyliśmy w stronę stolików VIP gdzie zawsze siedzimy, zamówiliśmy sobie parę drinków, na rozgrzewkę, a po pół godzinie, ja rywalizowałam z Ash, kto wypije więcej shotów, no cóż jak zawsze ja wygrałam, ale z jednej po nie całej godzinie w klubie jestem dość piania, a z drugiej teraz mogę się świetnie zabawić bo mam we wszystko wyjebane. Więc wybrałam świetnie się bawić wypiłam jeszcze 2 drinki, i poszłam tańczyć, no a później oczywiście urwał mi się film..
-----------------------------------------------------------------------
Obudził mnie okropny ból głowy, poprawka kurewski kac morderca, nie wiem jakim prawem, jestem u siebie w pokoju i to w samej bieliźnie, no ale trudno, nie pierwszy i nie ostatni raz. Więc nie dbając o to że jestem tylko w bieliźnie postanowiłam pójść do kuchni, bo i tak zapewnię nikogo nie ma w domu, gdy weszłam do kuchni zauważyłam, fioletową karteczkę na lodówce.
"Kochana Córeczko,
Ja i tata, musieliśmy dzisiaj wyjść wcześniej do pracy, będziemy późno wieczorem więc nie czekaj na nas, na wysepce masz już bilety na samolot do NY, nie zapomnij wszystkiego spakować, obok biletów również znajduje się koperta w której masz kluczę do willi i samochodów, Kochamy Cię, powodzenia w NY!"
Aha, fajnie, czyli nawet nie mają zamiaru się ze mną pożegnać? Spoko, zdążyłam się przyzwyczaić.
O boże i znowu ten okropny ból głowy.. Otworzyłam wszystkie szafki po kolei w poszukiwaniu czegoś przeciw bólowego, aż znalazłam aspirynę, podeszłam do lodówki i wyjęłam swój ulubiony jabłkowy sok, którym popiłam aspirynę, po czym szybkim krokiem wróciłam z powrotem do łóżka, wzięłam Iphona do ręki w celu sprawdzenia godziny, jest 5:17 pm czego mogłam się spodziewać, nawet nie pamiętam o której i jak wróciłam.. Po chwili poczułam wibracje w ręce, o boże, kto i co ode mnie chce..
Od: Ash
Siema laska, jak tam kac morderca? Ps właśnie jestem w McDonald i za jakieś 10 min będę u cb, więc ogarnij się trochę xoxo
Do: Ash
Jprdl to coś okropnego, tym razem kac morderca nie ma serca, a tak btw pamiętaj cola zero! Ps Dzięki lalka, czekam xoxo
Uśmiechnęłam się naciskając 'Wyślij', miło mieć taką zajebistą przyjaciółkę jak Ash, pomyślałam przeciągając się na łóżku, fuck przecież ona za chwile będzie a ja jestem w bieliźnie, podeszłam do garderoby wzięłam piżamę, założyłam ją od razu na siebie, bo nie miałam sił na prysznic, po czym zbiegłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam tv, po jakiś 4 min, do domu weszła Ash, z reklamówkami z McDonalda w rękach, boże jestem w niebie!
- Hej lalka, pamiętałaś o coli zero? - spytałam się czekając na kanapie aż zajmie miejsce obok mnie
- Laska, ty ciągle napierdalasz o coli zero, więc nawet gdybym chciała zapomnieć o niej, to bym nie miała jak, tym bardziej w maku, już nas znając i wystarczy że powiem to co zawsze i po wszystkim - uśmiechnęła się triumfalnie
Po tym jak obżarłyśmy się McDonaldem, to położyliśmy się na mojej dużej kanapie, i włączyłyśmy jakiś beznadziejny film, po czym obie zasnęłyśmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No cóż to jest pierwszy rozdział mojego opowiadanie, proszę komentujcie co o tym myślicie i czy jest wgl sens pisania tego dalej xoxo
No nie mogę powiedzieć że byłam zajebiście szczęśliwa przez ten fakt, ale jednak pomyślałam że nie zaszkodzi zacząć życie od początku, więc wyjęłam telefon i napisałam sms'a do moich przyjaciół.
Do: Ash, Van, Rach, James
Pakujcie walizki dziwki jedziemy do NY!! Ps. za 15 min w parku, na naszej ławeczce xoxo
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź bo po jakiś 3 minutach wszyscy mi napisali 'okey', więc wzięłam telefon, torebkę i klucze od samochodu i szybkim krokiem ruszyłam do garażu gdzie już na mnie czekało moje ukochane autko, szybko do niego wsiadłam i ruszyłam w stronę parku.
Kiedy już dotarłam pod park zaparkowałam samochód, ruszyłam w stronę naszej ławeczki na której już wszyscy siedzieli.
- Siema suki - powiedziałam podchodząc do nich, po czym dałam każdemu buziaka w policzek
- No to o co chodzi z tym NY? - zapytał się James
- Więc tak, moi rodzice powiedzieli mi że kupili mi wille w NY, i że w ciągu tygodnia mam się tam wyprowadzić, będą mi dawać hajs, a ja mam się tam uczyć i mieszkać. - powiedziałam na jednym wdechu, i czekałam na ich reakcje
- No ty chyba sobie ze mnie żartujesz, laska - powiedziała Ash ze smutkiem w oczach - A co z nami? Tak po prostu kurwa zostawisz nas i gang, i wyjedziesz? - zaczęła się drzeć
- Ej, ej, ej, spokojnie przecież nigdy bym was nie zostawiła - powiedziałam przytulając Ash - Jedziecie ze mną, ta willa jest tak kurewsko wielka że pewnie z 800 ludzi się tam zmieści, tylko oczywiście musicie się zgodzić - powiedziałam patrząc się na Van
- A co ze szkołą i gangiem? - zapytała Rach
- Lalka, słuchaj do szkoły będziemy chodzić w NY, a co o gangu wszystko załatwimy w NY, konkurencja tam dla nas to nie problem, więc co jedziemy? - uśmiechnęłam się szeroko patrząc się na wszystkich
- Kurwa na co my jeszcze czekamy - krzyknął przytulając mnie, na co ja wybuchłam śmiechem dawno nie widziałam go takim podnieconym - No to może z tej okazji pójdziemy się zabawić do klubu! - za proponował, na co wszyscy się zgodzili
- No to o 8:30 pm pod naszym ulubionym klubem? -zapytała Van
- Jasne, tylko proszę Sel nie spóźniaj się tak jak zawsze - powiedziała Ash z grymasem wypisanym na twarzy, na co wszyscy wybuchli śmiechem
- No okey, nie spóźnię się - powiedziałam wyjmując telefon by sprawdzić godzinę - o fuck, jest już 7:15 pm muszę iść do domu, bo się nie wyrobię - powiedziałam całując na pożegnanie każdego po kolei - to do zobaczenia, frajerzy! - krzyknęłam biegnąc w stronę samochodu, na co usłyszałam tylko Ash - Nara, suko - na co się zaśmiałam wyjęłam kluczę z torebki i odpaliłam samochód, ruszając w stronę domu.
Jeśli się zastanawiacie czemu się nawzajem wyzywamy, no cóż to już jest takie przyzwyczajenie, to nie jest po to by się nawzajem obrażać, może to zabrzmi głupio, no ale wyzywamy się tak po przyjacielsku.
--------------------------------------------
O 7:36 pm byłam już w swoim pokoju, nie wiem nawet co założyć na imprezę, dobra po prysznicu będę wiedziała, więc wzięłam tylko czystą bieliznę, i udałam się do łazienki, po drodze biorąc telefon z szafki, gdy weszłam do łazienki zamknęłam się na klucz i napisałam do Jamesa, bo nie chce mi się jechać swoim samochodem, ani taksówką więc pomyślałam że pojadę z Jamesem.
Do: James
Dobry wieczór panie Franco, czy chciałby pan być dziś moim szoferem? xoxo
Wystukałam na klawiaturze i szybko nacisnęłam 'Wyślij', często tak ze sobą piszemy dla beki, po tym jak wysłałam sms'a rozebrałam się i weszłam pod prysznic, umyłam włosy malinowym szamponem, a ciało karmelowym, zmyłam z siebie szybko piane i wyszłam spod prysznica, wycierając się białym ręcznikiem, po czym wzięłam jeszcze jeden różowy ręcznik tylko że mniejszy i zawiązałam go na głowie, założyłam czystą bieliznę, ręcznik rzuciłam na podłogę, złapałam swojego Iphona, sprawdzając powiadomienia, i zobaczyłam sms'a od Jamesa.
Od: James
Oczywiście panno Gomez, będę czekał na panią o 8:15 pm pod domem. xoxo
Po tym jak przeczytałam sms'a, uśmiechnęłam się i rzuciłam telefon na łóżko, a sama podeszłam do swojej garderoby, popatrzyłam na zegarek na szawce który wskazywał 7:51 pm, fuck a ja jestem tylko w bieliźnie i to bez makijażu, dobra chyba już wiem co założyć, po wybraniu stroju wzięłam się za makijaż, który składał się z nie dużej ilości pudru, trochę cieni do powiek, i kresek, po zrobieniu makijażu wyprostowałam włosy i założyłam sukienkę, spojrzałam się na zegarek była 8:13 pm, no nieźle się wyrobiłam spojrzałam jeszcze raz w lustro, muszę przyznać że wyglądam zajebiście, wzięłam kopertówkę, klucze od domu i telefon, i zbiegłam na dół gdzie już na mnie czekał James. Muszę przyznać że wyglądał seksownie..
- Siema, nie wierzę wyrobiłaś się na czas i wyglądasz zajebiście - powiedział lustrując mój wygląd
- Dzięki James, ty też dobrze wyglądasz - uśmiechnęłam się podchodząc do niego i dałam mu buziaka w policzek na przywitanie się, po czym on się uśmiechnął, otworzył mi drzwi od samochodu jak gentlemen, i zamknął je, po czym szybko usiadł na miejscu kierowcy.
Po jakichś 10 minutach, byliśmy już na miejscu, całą drogę się śmialiśmy, bo James opowiadał jakieś koszmarne suchary, kiedy już wyszliśmy z samochodu i szliśmy pod główne wejście do klubu zauważyliśmy dziewczyn.
-Hej laski, seksownie wyglądacie - powiedziałam podchodząc do nich, po czym klepnęłam Van i Ash w dupę
- Ty też wyglądasz zajebiście seksownie kotku, chyba przez ciebie zostanę lesbijką - powiedziała Van podchodząc do mnie i całując mnie w policzek
- Aww, uważaj bo zaraz wylądujemy w łóżku, Van - powiedziałam śmiejąc się - No co laski idziemy? - po tym jak to powiedziałam wszyscy ruszyliśmy w stronę ochroniarza, omijając kolejkę, po czym dostaliśmy zabójcze spojrzenia od osób stojących w kolejce, no ale nie ważne, ochroniarz nas wpuścił od razu bo go znałam, nie powiem że wyglądał jak klasyczny ochroniarz, bo tak nie było, on był przystojny, i dlatego parę razy się z nim przelizałam na jakichś imprezach.. No dobra ale sam fakt że dostaliśmy się do klubu bez kolejki, po tym jak weszliśmy do środka, ruszyliśmy w stronę stolików VIP gdzie zawsze siedzimy, zamówiliśmy sobie parę drinków, na rozgrzewkę, a po pół godzinie, ja rywalizowałam z Ash, kto wypije więcej shotów, no cóż jak zawsze ja wygrałam, ale z jednej po nie całej godzinie w klubie jestem dość piania, a z drugiej teraz mogę się świetnie zabawić bo mam we wszystko wyjebane. Więc wybrałam świetnie się bawić wypiłam jeszcze 2 drinki, i poszłam tańczyć, no a później oczywiście urwał mi się film..
-----------------------------------------------------------------------
Obudził mnie okropny ból głowy, poprawka kurewski kac morderca, nie wiem jakim prawem, jestem u siebie w pokoju i to w samej bieliźnie, no ale trudno, nie pierwszy i nie ostatni raz. Więc nie dbając o to że jestem tylko w bieliźnie postanowiłam pójść do kuchni, bo i tak zapewnię nikogo nie ma w domu, gdy weszłam do kuchni zauważyłam, fioletową karteczkę na lodówce.
"Kochana Córeczko,
Ja i tata, musieliśmy dzisiaj wyjść wcześniej do pracy, będziemy późno wieczorem więc nie czekaj na nas, na wysepce masz już bilety na samolot do NY, nie zapomnij wszystkiego spakować, obok biletów również znajduje się koperta w której masz kluczę do willi i samochodów, Kochamy Cię, powodzenia w NY!"
Aha, fajnie, czyli nawet nie mają zamiaru się ze mną pożegnać? Spoko, zdążyłam się przyzwyczaić.
O boże i znowu ten okropny ból głowy.. Otworzyłam wszystkie szafki po kolei w poszukiwaniu czegoś przeciw bólowego, aż znalazłam aspirynę, podeszłam do lodówki i wyjęłam swój ulubiony jabłkowy sok, którym popiłam aspirynę, po czym szybkim krokiem wróciłam z powrotem do łóżka, wzięłam Iphona do ręki w celu sprawdzenia godziny, jest 5:17 pm czego mogłam się spodziewać, nawet nie pamiętam o której i jak wróciłam.. Po chwili poczułam wibracje w ręce, o boże, kto i co ode mnie chce..
Od: Ash
Siema laska, jak tam kac morderca? Ps właśnie jestem w McDonald i za jakieś 10 min będę u cb, więc ogarnij się trochę xoxo
Do: Ash
Jprdl to coś okropnego, tym razem kac morderca nie ma serca, a tak btw pamiętaj cola zero! Ps Dzięki lalka, czekam xoxo
Uśmiechnęłam się naciskając 'Wyślij', miło mieć taką zajebistą przyjaciółkę jak Ash, pomyślałam przeciągając się na łóżku, fuck przecież ona za chwile będzie a ja jestem w bieliźnie, podeszłam do garderoby wzięłam piżamę, założyłam ją od razu na siebie, bo nie miałam sił na prysznic, po czym zbiegłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam tv, po jakiś 4 min, do domu weszła Ash, z reklamówkami z McDonalda w rękach, boże jestem w niebie!
- Hej lalka, pamiętałaś o coli zero? - spytałam się czekając na kanapie aż zajmie miejsce obok mnie
- Laska, ty ciągle napierdalasz o coli zero, więc nawet gdybym chciała zapomnieć o niej, to bym nie miała jak, tym bardziej w maku, już nas znając i wystarczy że powiem to co zawsze i po wszystkim - uśmiechnęła się triumfalnie
Po tym jak obżarłyśmy się McDonaldem, to położyliśmy się na mojej dużej kanapie, i włączyłyśmy jakiś beznadziejny film, po czym obie zasnęłyśmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No cóż to jest pierwszy rozdział mojego opowiadanie, proszę komentujcie co o tym myślicie i czy jest wgl sens pisania tego dalej xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz