poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rodział 2

Spałam sobie zajebiście z Ash, dopóki mój telefon nie zaczął dzwonić, kurwa. Wstałam przecięrając oczy i szukając mój telefon, gdy go znalazłam na wyświetlaczu było napisane 'Mama', ona do mnie dzwoni bardzo rzadko, a pod słowem rzadko, to tylko wtedy gdy ktoś z rodziny umarł, lub gdy zapomniała kluczów.

- Halo - powiedziałam lekko zaspanym głosem do telefonu
- No hej córeczko - powiedziała radośnie, wtf? Od kiedy ona się tak ze mną wita, zazwyczaj od razu przechodzi do rzeczy - Słuchaj, dzwonię bo chciałam się upewnić czy otworzyłaś kopertę którą dla ciebie zostawiliśmy w kuchni? - powiedziała szybko
- Yeap - powiedziałam wstając i kierując się do kuchni po sok
- Czyli że jesteś już spakowana na jutrzejszy wylot? - Co kurwa? To już jutro? Fuck przecież nie sprawdzałam kiedy i o której samolot, jprdl
- No prawie, a co? - zapytałam pijąc jabłkowy sok
- No to idź się lepiej spakuj bo jest już 10:48 pm, a niedługo masz samolot - powiedziała spokojnie, a ja myślałam że zaraz się zakrztuszę sokiem
- Jak to? O której mam samolot? - Zapytałam idąc szybkim krokiem w stronę Ash
- O 3:45 am, i lepiej nie spóźnij się na samolot - fuck, muszę się spakować, i powiedzieć wszystkim żeby zaczęli się pakować - No dobra, ja muszę już iść, więc udanego lotu, napisz do mnie jak będziesz już w NY - powiedziała szybko, i nie czekając na odpowiedź rozłączyła się, no to zajebiście.

- Co jest laska? - zapytała się Ash, z troską w oczach
- Zapomniałam że dziś w nocy mamy samolot do NY, a raczej nawet nie wiedziałam bo nie sprawdzałam, więc zapierdalaj teraz szybko do domu i pakuj się, bo 3:45 am mamy samolot, a  uwierz lepiej będzie jeśli się nie spóźnimy - powiedziałam szybko z sztucznym uśmiechem
- No dobra, to napisz do innych, a ja spadam - powiedziała i pocałowała mnie w policzek na pożegnanie - to do zobaczenia, lalka - krzyknęła, zamykając za sobą drzwi. A ja wyjęłam telefon z kieszeni żeby do wszystkich napisać o tym żeby się spakowali, po czym pobiegłam do swojego pokoju włączyłam komputer, by zarezerwować bilety dla moich przyjaciół, a tak jak samolot w sam raz nie był taki pełny, to nie stanowiło problemu. Teraz najgorsze pakowanie się, to jest to czego najbardziej w świecie nienawidzę, musisz wszystko układać, sprawdzać czy wszystko wzięłaś, czy zapakowałaś tak kosmetyki by nie ubrudzili twoich ubrań i takie tam pierdoły.

-----------------------------

Po 3 godzinach pakowania się, mogłam spokojnie powiedzieć że się spakowałam, i że niczego nie zapomniałam, a nawet jeśli coś zapomniałam, to kupię tam, bo nie mam zamiaru się tu wracać kiedykolwiek, no chyba że z powodów mafii, bo to było, jest, i będzie nasze miasto i nikt oprócz nas nie ma prawa się w nim rządzić, wszyscy o tym wiedzą, ale jeśli nawet znajdzie się jakiś odważny, a raczej tępy człowiek, to od razu dostaje ode mnie kulką w łeb, szczerze nie jestem typem dziewczyny która się czegoś boi, nie rozumiem tych lasek które mieszkają z jakimiś mafiami i dają sobą pomiatać, i pozwalają by traktowano je jak szmaty, sorki kochanie ale to nie w moim stylu, bo jeśli, nawet spojrzysz się na mnie krzywo to nie zawaham się jebnąć ci kulką w łeb, pewnie się zastanawiasz czy nie gryzie mnie sumienie, przez to że zabijam tyle ludzi? Pff, nigdy, i nie myślę że kiedykolwiek coś takiego się stanie, jestem twardą kobietą, mam w dupie sumienie, miłość, chłopaków i inne pierdoły tego typu, to wszystko jest nie dla mnie, chłopak istnieje dla mnie tylko jako przyjaciel lub człowiek który zaspokaja moje potrzeby, nic więcej, jeśli myślicie że źle postępuje, to być może macie racje, ale bądźmy szczerzy kto w XXI wieku przestrzega zasad, myślicie że ktokolwiek o to dba? Nope, wszystkim zależy tylko na pieniądzach, jeśli masz pieniądze to masz władzę, proste? Proste. Słyszę tylko w kółko że pieniądze które zarabiam są brudne, pff ludzie dla mnie wszystkie pieniądze są takie same, nie ja pierwsza i nie ja ostatnia tak zarabiam, nie wiem jak wy ale wolę zabijać i być bogatą, niż popierdalać na kasie w McDonaldc myśląc że przynajmniej w ten sposób nie krzywdzę ludzi, tym bardziej ja kocham swoją 'pracę', muszę przyznać że nie przeszkadza mi zabijanie, ja to nawet lubię, możecie powiedzieć że jestem psychiczna, nienormalna i muszę iść się leczyć, ale prawda jest taka że lubię gdy się mnie boją. Raczej nigdy nie doświadczycie tego momentu kiedy mężczyzna klęczy przed wami, płacząc i błagając żebyście go tylko nie zabijali i dali mu jeszcze trochę czasu, by mógł oddać dług czy whatever, szczerze żal mi takich ludzi są strasznie żałośni, więc po prostu się takich zabija. Nie wszystkie moje przyjaciółki zabijają, ja z Ash zabijam, a Van i Rach po nas sprzątają, James załatwia różne spotkania i tego typu rzeczy.

---------------------------------------------------

Właśnie przyjechałam na lotnisko na którym już powinni być Ash, Van, Rach i James, gdy tylko weszłam na lotnisko to skierowałam się w miejsce gdzie zdaje bagaż, w sumie to nie było jakichś zajebiście dużych kolejek więc po około 10 minutach, już zdałam swoje dwie walizki, i ruszyłam w stronę nie dużego Starbucksa, który znajdował się na lotnisku, bo obstawiałam że właśnie tam czekają na mnie moi przyjaciele, i się nie myliłam po chwili zobaczyłam ich wszystkich za nie dużym barkiem, gdzie pili swoje kawy.

- Siema wszystkim - powiedział idąc w ich stronę i się uśmiechając jak głupia, no sorry ale oni wszyscy byli ubrani w piżamy, co wyglądało całkiem komicznie, nie omijając faktu że ja również byłam ubrana w piżamę, więc wyglądaliśmy jak banda głupków na lotnisku, ale mam to gdzieś najważniejsze że nam jest wygodnie.
- Hej laska, muszę przyznać że jeszcze nigdy w życiu tak szybko się nie spakowałam - wyznała Van z uśmiechem
- Rozumiem że macie bilety bo musimy już iść, jest już 3:20 am - powiedziałam patrząc się na godzine w swoim iPhon'ie
- Mamy, ale trzeba na serio pośpieszyć bo nigdzie dziś nie polecimy - powiedział James wstając szybko i biorąc swój plecak

Po tym jak już przeszliśmy kontrole paszportów i innych pierdół nareszcie mogliśmy wejść do samolotu, muszę przyznać że kurewsko chce mi się spać, ale coś tak czuje że nie tylko mi, bo moi przyjaciele wyglądali, jak kosmici, jeśli się coś do nich mówiło trzeba było dać im co najmniej minutę żeby zrozumieli co do nich mówisz. Samolot nie był duży, raczej taki średni, bo siedziało się po 3 osoby, a tak jak było naprawdę mało osób, to każdy z nas od razu, po starcie samolotu, położył się wygodnie, zajmując 3 miejsca, no sorry ale lecieć 7 godzin w pozycji siedzącej nie wspominając o tym jak mało spałeś, no to by była prawdziwa tragedia. Przez cały lot wszyscy spaliśmy, obudziła nas dopiero stewardessa, mówiąca że za 10 minut będziemy lądować i mamy przypiąć pasy.

Oczywiście u nas to była szybka akcja, zabraliśmy szybko bagaże, przeszliśmy przez oddział paszportowy, i szybko ruszyliśmy w stronę taksówek, po czym nie wiem jakim cudem ale wszyscy razem z walizkami zmieściliśmy się do jednego samochodu, muszę przyznać że był całkiem duży.

- To gdzie jedziemy? - zapytał się kierowca, patrząc na mnie obojętnym wzrokiem
- Gold Street 17 - odpowiedziałam, po czym on tylko przytaknął głową i ruszyliśmy

Po tym jak dojechaliśmy na miejsce, ja zapłaciłam za taksówkę, a moi przyjaciele w tym czasie wyjęli bagaże, i ruszyliśmy wszyscy razem  w stronę willi.

- Wow, Sel, pamiętam że mówiłaś że będziemy mieszkać willi, ale to normalnie jest pałac - powiedział James, z wielkim szczerym uśmiechem
- O boże, już wyczuwam ten zajebisty melanż który dziś tu zrobimy - uśmiechnęła zwycięsko Ash
- Hola, hola, ludzie nawet nie weszliśmy do środka - powiedziałam szukając kluczy w torebce, gdy je znalazłam, otworzyłam drzwi a naszym oczom ukazał się duży przepiękny hol - No dobra ludzie chodźcie za mną - powiedziałam zostawiając bagaże w holu, muszę przyznać że ta willa jest bardzo ładna, ale tak jak całe życie się wychowywałam w luksusach to to nie robi na mnie zbyt dużego wrażenia, tak jak mój tata wspominał w kuchni leżał szkic całej willi, gdy wzięłam do ręki plan to każdemu dałam klucz od pokoju i pokazałam gdzie się znajduję, gdy wszyscy się już rozeszli po pokojach, to ja wyjęłam telefon i napisałam sms'a do mamy, że już dojechałam. Po czym udałam się do swojego pokoju, gdy do niego weszłam, postawiłam bagaże na podłodze i ruszyłam w stronę łóżka bo leżał na nim list.

''Kochana Sel,
Więc raz w tygodniu będzie przychodziła Margaret i będzie sprzątała całą wille, łącznie z basenem, w każdym pokoju który wyznaczyłaś dla swoich przyjaciół, jak również i w twoim, w największej szufladzie znajdują się już kupione książki do szkoły, w podręczniku od Matematyki, na pierwszej stronie masz kartkę i tam masz adres szkoły. Pamiętaj też o tym że jutro idziecie do szkoły i nie ma żadnych wymówek, obok twojego biurka w lewej dolnej szafce znajdują się wszystkie klucze do samochodów.
Proszę cię uważaj na siebie, jeśli będziesz coś potrzebowała pisz!
                                                                                               Kochamy Cię,
                                                                                                 Mama i Tata.''

Po przeczytaniu listu, sprawdziłam tylko która godzina po czym poszłam spać, byłam kurewsko zmęczona, jedyne czego tylko chciałam to się nareszcie wyspać w moim wygodnym łóżeczku..

Paręnaście godzin później wstałam, od razu wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam która godzina, okey jest 20:08 pm, trzeba sprawdzić czy inni śpią, wyszłam z pokoju i zaczęłam po kolei wchodzić do każdego pokoju, wszyscy jeszcze spali, więc postanowiłam, zejść do kuchni i sprawdzić czy jest coś do jedzenia i picia, gdy byłam już w kuchni, szybkim ruchem otworzyłam lodówkę, szczerze mówiąc myślałam że będzie pusta, a tu proszę wszystko, nutella, owoce, pieczywo, warzywa, a nawet oddzielna półka na alkohol, spojrzałam na to wszystko jeszcze raz nie wiedząc co wziąć, no a tak jak nie byłam głodna to postanowiłam wziąć po prostu butelkę Desperados, po czym wzięłam jeszcze jakąś spiołe, i ruszyłam w stronę salonu, po czym usiadłam na kanapie, włączyłam duży plazmowy telewizor Sony, wyciągnęłam Marlboro, z kieszeni i zapalniczkę zapaliłam papierosa, i zaczęłam przeglądać wszystkie kanały po kolei paląc papierosa i popijając Desperados, po bardzo długim poszukiwaniu mojego ulubionego serialu American Horror Story, w końcu go znalazłam i zaczęłam oglądać po obejrzeniu jednego odcinka, udałam się z powrotem do kuchni po jeszcze jedno Desperados, kiedy już otwierałam butelkę to podeszła do mnie Ash z Van uśmiechając się jak głupie.

- Hej lalka, dopiero tu przyjechałyśmy, a ty już pijesz - powiedziała Ash, podnosząc jedną brew


- Czy ty nalegasz na to że jestem alkoholiczką? - zapytałam śmiejąc się
- No to co może obudzimy naszą śpiącą księżniczkę i pójdziemy gdzieś na miasto, może są tu jakieś dobre dupy - powiedziała Rach wchodząc do kuchni
- Chcesz powiedzieć że James nadal śpi? - powiedziała Van, z zabawną miną
- Yeap - odpowiedziała szybko Rach wyjmując z lodówki Desperados
- A tak wgl to jutro idziemy do szkoły - powiedział nie stąd, nie zowąd
- No weź, naprawdę? Jutro jest piątek, tym bardziej dopiero przyjechaliśmy, nie mamy książek - powiedziała Van, ze smutną miną
- Chciałabyś moi starzy się tym zajęli, książki są już kupione i leżą u was w pokojach - odpowiedziałam, na co ona i Rach głośno jękneły
- Ej laski nie jęczeć mi tu, to nie orgazm - powiedziała Ash wskazując na nie ostrzegawczo palcem
- Co? Jaki orgazm? Mogę się dołączyć? - powiedział zaspanym głosem James, muszę przyznać że wygląda całkiem nieźle bo jest tylko w czarnych bokserkach Calvina Kleina
- Witamy, jak się spało śpiąca księżniczko? - zapytałam się waląc go po przyjacielsku w ramie, na co on zaczął udawać że go to strasznie bolało, i zaczął coś tam mówić pod nosem że złamałam mu pewnie coś - A właśnie wracając do szkoły, wszyscy jutro tam idziemy, po pierwsze sprzedamy trochę towaru tym frajerom, a po drugie może poznamy kogoś fajnego, a za to że poszliście do szkoły, to po niej dostaniecie ode mnie prezent, okey? - zapytałam patrząc się na nich uważnie, na co wszyscy tylko pokiwali głowami na tak
- No to co, może obejrzymy jakiś film, a później spać? - zapytała Van
- Okey, to ja pójdę zrobić z Sel popcorn i coś do picia, a wy wybierzecie film - powiedział James, na co nikt nic nie odpowiedział, tylko dziewczyny poszły do salonu, a ja z James'em poszłam do kuchni.

Po obejrzeniu jakiegoś nudnego horroru wszyscy poszli do swoich pokoi. Weszłam do swojego pokoju otworzyłam walizkę przygotowałam rzeczy na jutro, wzięłam jeszcze bieliznę i za dużą bluzkę mojego byłego chłopaka, i poszłam pod prysznic, gdy już wyszłam, z pod prysznicu, założyłam bieliznę i bluzkę i udałam się pod kołdrę, nie myślcie że jestem jakąś psychofanką mojego byłego bo tak nie jest, po prostu kiedyś zostawił swoją bluzkę, a ja przecież jej wyrzucać nie będę więc od tam tego czasu w niej śpię. Przed snem weszłam jeszcze na Twittera i inne strony społecznościowe, po czym nastawiłam budzik, i poszłam spać.

*********************************************************************************
Oto kolejny rozdział "New Life" jestem właśnie w trakcie robienia zwiastunu, i byłoby mi naprawdę miło gdybyś zostawiła po sobie komentarz :)
Jeśli ci się podoba to opowiadanie to komentuj,
Jeśli ci się nie podoba to też komentuj,
A jeśli masz gdzieś to opowiadanie i wgl go nie czytasz to też komentuj!
Do następnego rozdziału, xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz